Oczywistym stało się dla nas, że trzeba wyeliminować też biały, rafinowany cukier. Na szczęście nie słodziłam nigdy kawy, herbatę rzadko więc to nie było problemem. Najtrudniej było zrezygnować z wypieków z cukrem, słodyczy.
Kupiłam syrop z agawy, gdyż jego cena mnie nie przerażała. Zrobiłam zapiekane owoce z kruszonką z płatków owsianych, rodzynek i od razu było mi lepiej 🙂 Jednak nie udało mi się od razu całkowicie zrezygnować z cukru. W wakacje kilkakrotnie odwiedziłam cukiernie, jadłam pyszne babeczki na chrzcinach synka. Po kilku dniach przerwy wybraliśmy się całą rodziną do dobrej, kiedyś często odwiedzanej przez nas cukierni na lody, które zawsze tam uwielbiałam ale o dziwo już po chwili zaczęłam wyczuwać w nich chemiczne substancje a cukier uderzył ni do głowy. Uwielbiane babeczki z orzechami włoskimi i kajmakiem nie smakowały tak dobrze jak kiedyś i nie mogłam oddać się błogiej przyjemności. Znowu zrezygnowałam całkowicie ze słodyczy.
Kolejne spotkanie z cukrem to urodziny mojego męża. Później rocznica ślubu 5 września. Od tamtej pory ugryzłam kawałek sernika, zjadłam kawałek gorzkiej czekolady i muszę przyznać, że już nie ciągnie mnie tak do słodyczy 🙂 Najgorsze były chyba pierwsze trzy dni. Zarówno za pierwszym jak i drugim razem po „odstawieniu” cukru ciągle miałam ochotę na coś słodkiego. Byłam poddenerwowana i nie mogłam się na niczym skupić. Radzę wtedy nie oglądać telewizji, a przynajmniej programów kulinarnych chociaż drażnić mogą nawet reklamy. Nie twierdzę, że już nigdy nie zjem czegoś z dodatkiem białego cukru lub co gorsza syropu glukozowo- fruktozowego czy rakotwórczego aspartamu. Zdecydowanie nie chcę tego robić. Teraz wolę słodki smak daktyli, orzechy, i owoce 🙂 A jak wspaniale się po tym czuję. Cieszę się, że pozbyłam się szkodnika z domu. Bo cukier to bardzo słodka trucizna.
Piąteczka