Dzisiaj mija tydzień od kiedy jesteśmy z mężem na detoksie. Można to też nazwać dietą eliminacyjną. Grunt, że chcemy oczyścić organizmy. Nie są to żadne drastyczne metody, więc pewnie trochę to potrwa. Zdecydowaliśmy się na razie na 2 miesiące zmienionej diety, a nie jakiś katorżniczy osłabiający tydzień. Ma być przyjemnie i nie chodzimy głodni. A propos dobrze jest się ruszyć z kanapy i potruchtać czy pospacerować na świeżym powietrzu. A super gdy jeszcze prawidłowo oddychamy i dotleniamy całe ciało 🙂 Kto spróbuje za mnie? 😉 Potrzebuję chyba trenera osobistego…. Albo kopa w ….

Także po tygodniu detoksu stwierdzam, że dieta nie jest najważniejsza. 

Powtarzając za doktor  Górnicką: najważniejsze jest prawidłowe oddychanie, dalej nawadnianieruch na świeżym powietrzu lub jakakolwiek aktywnośc fizyczna i  wreszcie prawidłowa dieta – tego należy się trzymać, a jak jest to każdy wie – patrzmy na siebie holistycznie. To chyba są filary, na których powinno się opierać. Nic mądrzejszego nie przychodzi mi do głowy 🙂 Aktywność uspokaja myśli, za oknem świeci słońce nie pozostaje więc nam nic innego. Ruszamy na spacer i siłownie do parku Cinquantenaire skoro mamy taką możliwość.

Piąteczka życzy dotlenienia 🙂