Mam nadzieję, że nie zanudzę Was moim dzisiejszym wpisem. Tak to już dwudziesty dzień na zmienionej diecie. Nie wiedziałam, że tak szybko nam to minie. W dodatku bez żadnej męczarni. Świadomośc tego, że je się lub pije coś zdrowego i dobrze wpływającego na nasz organizm poprawia samopoczucie. Uczę się prawidłowo komponować posiłki i coraz lepiej mi to wychodzi.
Jak wygląda mój poranek?
Śniadania pozstały bez zmian. Jemy płatki owsiane zalewane na noc wodą. Rano wypijam dwie szklanki letniej wody z cytryną, bo jedna już mi nie wystarcza 🙂 W międzyczasie dodaje do miseczek świeże owoce i zjadam płatki po 30 minutach od wypicia wody. Czasami robię sok w wyciskarce. Wtedy też zachowuję 30 minutowy odstęp czasu między posiłkiem a piciem.
Jakie mam odczucia na diecie?
Jest dobrze, ale na pewno nie ma spektakularnych efektów. Myślę, że to przez ograniczenie spożycia glutenu. Nie jemy makaronów, bardzo mało chleba żytniego na zakwasie. Zdarzają się też drobne odstępstwa. Jest ich jednak tak niewiele, że mogę je od razu wymienić: trzy kawy (oczywiście organic) z kawiarki i drink ze znajomymi. To wszystko. Zazwyczaj prawidłowo łączymy pokarmy.
Warzywa z kaszą to chyba podstawa naszych ciepłych posiłków. Jemy też desery ale plan to zakładał. Rządzą pyszne budynie jaglane na mleku kokosowym z owocami i jogurty z owocami. Nie używamy żadnych słodzideł, nawet miodu. Nie jemy też suszonych owoców. Nie odbieram tego jako dyskomfort i zdecydowanie nie chcę przerywać diety, bo czuję się na niej lepiej.
Piąteczka 🙂