Zamykając dzisiaj worek pełen śmieci pomyślałam sobie, że my Europejczycy jesteśmy bezmyślni. I to słowo nie jest wcale na wyrost. Politycy w swoich decyzjach nie myślą o przyszłosci, a potem mówią np. o kryzysie (i)migracyjnym w Europie. Zaśmiecamy naszą planetę. Brzmi jak slogan ale rzeczywiście tak jest.
Bijemy kolejne rekordy.
Coraz więcej żywności jest pakowane w folię. Chociażby każdy brokuł z oznaczeniem bio, skrzętnie w nią zamknięty. Po co nam to? Czy pięć lat temu przeszkadzał nam brak tych opakowań? Było ich przecież zdecydowanie mniej. Kupujemy coraz więcej leków, a co za tym idzie rynek farmaceutyczny rośnie i pojawia się coraz więcej podejrzanych leków. Wczoraj ktoś ze znajomych na fb udostępnił filmik jak zrobić omlet gotując go w woreczku przeznaczonym do zamrażania żywności.
Bezmyślnie i bez zastanowienia podejmujemy codziennie szereg decyzji nie zdając sobie sprawy jakie będą miały konsekwencje. Sami obniżamy swoją odporność. Pochłaniamy żywność, która nie jest prawdziwym jedzeniem. Żyjemy w hałasie, stresie i zanieczyszczeniach nie widząc, że sami się do tego przyczyniamy. Wybieramy „łatwe i przyjemne” które często po dłuższym czasie, bo zazwyczaj nie od razu przyniesie opłakane skutki.
Bezrefleksyjnie podchodzimy do rzeczywistości. Marnujemy nasz czas na niepotrzebne zajęcia. Nie zdajemy sobie sprawy czym jest prawdziwa wolność, bo jej nigdy nie poznaliśmy. Może to uogólnienia i na pewno tylko moja opinia, z którą wielu z Was się nie utożsamia. Pomyśli, że przesadzam. Ale ja jednak czasami idąc ulicą, lub pakując śmieci myślę: Asia, obudź się!!! 😉 Czy jestem kowalem swojego losu?
I nie pisałam tego, żeby potwierdzić tezę, że Polacy uwielbiają narzekać ale po to by pokazać, że w dużej mierze to każdy z nas jest odpowiedzialny za swoje życie. Łatwo szukać winnych i zrzucić odpowiedzialność np. na służbę zdrowia czy polityków, a trudniej wziąć sprawy w swoje ręce. Podejmować świadome, często trudne decyzje.
Żyjąc w dużym mieście sama bezmyślnie godzę się na wiele rzeczy i codziennie pakuję śmieci w plastikowe worki, które przecież nie rozpłyną się w powietrzu ani nie znikną jak za dotknięciem magicznej różdżki. Kupuję wiele rzeczy bez których mogłabym się obyć, stwarzam sztuczne potrzeby. Mam nadzieję, że tym razem opamiętam się na dłużej. Spojrzę na pewne sprawy z innej perspektywy. Już w tym miesiącu nabiorę dystansu wyjeżdżając. Oby ten dystans to nie liczył się tylko w pokonanych kilometrach. A ja nie był zwykła turystką tylko odbyła podróż, również tą w głąb siebie.
Każdy człowiek wydaje się być pełen sprzecznośći. A może ma wiele cech które go po prostu dopełniają? Raz jest rozważny a raz romantyczny. 😛 I ta złożoność w nas jest piękna, ale nie wtedy gdy szkodzimy sami sobie machając ręką przy dokonywaniu wielu codziennych, wydawać by się było mało ważnych wyborów.

Psychologowie podkreślają, że każdemu raz na pewien czas potrzebna jest zmiana otoczenia żeby nabrać dystansu, odpocząć, „wyłączyć myślenie”. Każdy z nas potrzebuje wakacji, po to by się zregenerować, lepiej sobie radzić ze stresem i dobrze pracować. Być może po to by po urlopie spróbować czegoś nowego, pozbyć się niepotrzebnych oczekiwań względem siebie i bliskich. Tego Wam życzę.
Wspaniałego lata!
Piąteczka 🙂